Pokazywanie postów oznaczonych etykietą holo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą holo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 lipca 2014

Not your mama's easter grass

Witajcie, po bardzo długiej przerwie :) Moja nieobecność na blogu spowodowana była kilkoma zawirowaniami zawodowo-zdrowotnymi, ale już wszystko mam ogarnięte i zdrowe, więc jest spora szansa na regularne notki :)

Dziś mała prezentacja lakieru od Smitten Polish (swoją drogą, to chyba moja ulubiona marka indie, aczkolwiek dokładniej przetestowałam dopiero dwie...) Not Your Mama's Easter Grass to żelowa baza w kolorze neonowej zieleni, wyładowana jaskrawym zielonym (i odrobinę holo) glitterem. Lakier w sam raz na letnie, upalne dni. Jego aplikacja przebiega łatwo, aczkolwiek trzeba go nakładać precyzyjnie, gdyż tworzą się lekkie prześwity. Plusem jest to, że w świetle i słońcu nie są one zbyt widoczne. Dopiero aparat i mocne przyglądanie się mogą wykryć drobne braki. Schnie bardzo szybko i długo się utrzymuje (nawet z top coatem, w przeciwieństwie do glittków od China Glaze)

Jedno zdjęcie na "sucho" w świetle dziennym, reszta z topem w sztucznym świetle.






Prawda, że jest zauważalny? ;)

Pozdrawiam, Polish Girl.

niedziela, 18 maja 2014

Claddagh - dużo zdjęć!

Witajcie :) dziś na blogu nadal w klimacie indie i marki Smitten. "Claddagh", to zielone jaskrawe holo (linearne) które ma w sobie trochę niebieskich podtonów. Ten kolor określiłabym jako niewiadomoco ;) bo czystą zielenią nie jest, a turkusem tym bardziej. Taki misz masz kolorystyczny, troszkę w typie Bamberki od Colour Alike (niebieski z zielonymi podtonami) Przyznam, że Claddagh wywołuje u mnie mieszane uczucia. Sam w sobie podoba mi się bardzo, jednak nie do końca czuję się dobrze mając go na paznokciach. Nie "odstaje" jakoś widocznie, ale jest w nim coś, co przeszkadza, gdy nie widać efektu holo, a jedynie sam kolor.

Lakier kryje bardzo dobrze już po jednej warstwie, dla uzyskania głębi i podbicia koloru lepiej jednak nałożyć dwie. Wszystko szybko wysycha, nie bąbluje i nie smuży. Wielkim plusem jest to, że nie ściera się z końcówek. Wytrzymał ze mną 10 godzin w pracy, kilkugodzinne porządki (+ szorowanie łazienki) bez najmniejszego uszczerbku. Nadal idealnie pokrywa paznokcieć.

Na zdjęciach widzicie: warstwa Essie Millionails + dwie warstwy Claddagh + miejscowe zapaćkanie skórek żółtym, tłustym balsamem do paznokci 2x5 (musiałam je mocno nawilżyć po czyszczeniu cifem kuchni...)













Pozdrawiam, Polish Girl.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Monkey see, monkey do

Witajcie, po kolejnej długiej przerwie :) Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku, oraz że Wasze lakierowe zbiory mocno się powiększyły od czasu mojej poprzedniej notki ;)

Ostatnie tygodnie upłynęły mi na szukaniu informacji o markach indie. Zainteresowanie wszystkimi niezależnymi (domowymi!) "mieszaczkami" i "merdaczkami" lakierów, rozbudził we mnie niedobry i wodzący na pokuszenie zygzak (moje osobiste indie guru) Dzięki wielkiemu łutowi szczęścia, chciałabym Wam dziś pokazać swatche takiego właśnie indie lakieru, (brand Llarowe) który udało mi się odkupić od pewnej lakierowej maniaczki :)

Trochę informacji technicznych: jest to jasnoniebieskie (jaskrawe) linearne holo, które zostało naszpikowane multikolorowym micro glitterem. Lakier jest dosyć gęsty i jego aplikacja nie jest super gładka, ale i nie jakoś specjalnie trudna. Wysycha raczej szybko i ma lekko szorstkie wykończenie (jak to glitter) Nałożyłam na paznokcie dwie warstwy, a całość pokryłam topem Poshe. Nie był to do końca dobry pomysł, bo Poshe nie sprawdza się u mnie dobrze. Trochę bąbluje na lakierze i tak też było tym razem, aczkolwiek większego dramatu nie ma, bo na holografikach nie jest to aż tak bardzo widoczne.

Na zdjęciach niestety nie udało mi się uchwycić całego potencjału tego lakieru. MSMD jest naprawdę niesamowitym lakierem. Raz przygaszony i migoczący brokatem, a za chwilę jasny, rażący i holograficzny.








Niesamowite zdjęcia MSMD, znalazłam na stronie Cosmetic Sanctuary




Pozdrawiam, Polish Girl.

poniedziałek, 31 marca 2014

Cosmic fate

Witajcie :) Za oknem piękne słońce, a ja staram się nadrobić zaległości na blogu. Przyznaję, że lakier zmieniam na paznokciach co dwa dni, jednak nie mam tyle czasu, by aktualizować bloga i wstawiać notki tak często jakbym chciała.

Dziś prezentuję kolejny lakier holograficzny od Color Club ("Halo Hues") jaki mam szczęście posiadać. Jest to "Cosmic Fate", czyli mocne linearne holo w kolorze brzoskwiniowo miedzianym. Lakier jest idealny jeśli chodzi o krycie (jedna warstwa!) wytrzymałość (4 dni bez odprysków i ścierania się z końcówek) oraz aplikację i zmywanie. Zdjęcia robione jakiś czas temu, w dodatku przy sztucznym świetle, gdy dni były jeszcze deszczowe i pochmurne.





Pozdrawiam, Polish Girl.

niedziela, 23 marca 2014

Miss conduct

Witajcie :) Dziś przychodzę do Was w wiosennym nastroju i z uroczą Miss Conduct na paznokciach. Jest on jednym z bardziej popularnych lakierów marki Orly i nie ma w tym nic dziwnego, bo to prawdziwe cudeńko. "Miss", to piękne rozproszone holo w fuksjowo - malinowym kolorze, wypełnione milionem drobinek. Aplikuje się bardzo łatwo, dwie cienkie warstwy wystarczą by pokryć płytkę paznokcia bez prześwitów. Lakier schnie szybko, nie bąbluje i łatwo się zmywa (nie farbuje paznokci ani skórek) Wielkim plusem tego Miss jest to, że mieni się (bardzo przyzwoicie) również w cieniu. Jednak to co się dzieje z nią w słońcu... Po prostu malinowe szaleństwo ;)

Na zdjęciach mam: jedna warstwa Essie Millionails + dwie cienkie warstwy Miss Conduct + skórki i palce upaćkane masłem shea (stąd te błyski)





Fanki Miss Conduct meldować się w komentarzach! :)

Pozdrawiam, Polish Girl.

sobota, 15 marca 2014

Eternal beauty

Witajcie :) za oknem wieje wiatr i pada deszcz, a mnie zachciało się lata i słońca. Mocnego słońca. Dlatego też na paznokcie nałożyłam coś co przyprawia mnie o ból oczu (w sztucznym świetle) i jednocześnie o mocniejsze bicie serca ;) "Eternal Beauty", to mocne i wyraźne holo w odcieniu jasnego fioletu, które wygląda wspaniale zarówno gdy jest przygaszone, jak i wtedy gdy się błyszczy. Lakier ma bardzo dobrą konsystencję, nie jest zbyt rzadki (nie zalewa skórek) ani zbyt gęsty (nie jest ciągnącym się glutkiem) Pełne krycie uzyskamy już po nałożeniu jednej warstwy, która bardzo szybko wysycha i nie bąbluje.

Na zdjęciach mam: warstwę odżywki Essie "Millionails" + warstwę Eternal beauty.







Pozdrawiam, Polish Girl.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

DS Classic

Co jakiś czas wspominam, że OPIkowy DS Classic jest jednym z moich ulubieńców, ale póki co jeszcze nie prezentowałam go na blogu. Tak więc poprawiam się i oto on: holograficzny nudziak, z milionem drobinek. Lakier aplikuje się naprawdę łatwo, można rzec "aplikacja rewelacja" ;) Dobrze kryje, wystarczą dwie dokładnie położone warstwy, by wszystko się ładnie prezentowało. Schnie szybko, nie robi bąbli. Zmywanie równie proste jak i nakładanie. Na zdjęciach mam dwie warstwy bez topu, skórki posmarowane obficie Regenerum (stąd też te błyski i dziwne plamki).

Niestety, dziś jest u mnie dosyć pochmurno i nie mogłam uchwycić błysku drobinek. Jak tylko słońce się pokaże zrobię fotkę i dorzucę do zdjęć, które prezentuję teraz.








Pozdrawiam, Polish Girl.