Pokazywanie postów oznaczonych etykietą holographic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą holographic. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 maja 2014

Claddagh - dużo zdjęć!

Witajcie :) dziś na blogu nadal w klimacie indie i marki Smitten. "Claddagh", to zielone jaskrawe holo (linearne) które ma w sobie trochę niebieskich podtonów. Ten kolor określiłabym jako niewiadomoco ;) bo czystą zielenią nie jest, a turkusem tym bardziej. Taki misz masz kolorystyczny, troszkę w typie Bamberki od Colour Alike (niebieski z zielonymi podtonami) Przyznam, że Claddagh wywołuje u mnie mieszane uczucia. Sam w sobie podoba mi się bardzo, jednak nie do końca czuję się dobrze mając go na paznokciach. Nie "odstaje" jakoś widocznie, ale jest w nim coś, co przeszkadza, gdy nie widać efektu holo, a jedynie sam kolor.

Lakier kryje bardzo dobrze już po jednej warstwie, dla uzyskania głębi i podbicia koloru lepiej jednak nałożyć dwie. Wszystko szybko wysycha, nie bąbluje i nie smuży. Wielkim plusem jest to, że nie ściera się z końcówek. Wytrzymał ze mną 10 godzin w pracy, kilkugodzinne porządki (+ szorowanie łazienki) bez najmniejszego uszczerbku. Nadal idealnie pokrywa paznokcieć.

Na zdjęciach widzicie: warstwa Essie Millionails + dwie warstwy Claddagh + miejscowe zapaćkanie skórek żółtym, tłustym balsamem do paznokci 2x5 (musiałam je mocno nawilżyć po czyszczeniu cifem kuchni...)













Pozdrawiam, Polish Girl.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Monkey see, monkey do

Witajcie, po kolejnej długiej przerwie :) Mam nadzieję, że wszystko u Was w porządku, oraz że Wasze lakierowe zbiory mocno się powiększyły od czasu mojej poprzedniej notki ;)

Ostatnie tygodnie upłynęły mi na szukaniu informacji o markach indie. Zainteresowanie wszystkimi niezależnymi (domowymi!) "mieszaczkami" i "merdaczkami" lakierów, rozbudził we mnie niedobry i wodzący na pokuszenie zygzak (moje osobiste indie guru) Dzięki wielkiemu łutowi szczęścia, chciałabym Wam dziś pokazać swatche takiego właśnie indie lakieru, (brand Llarowe) który udało mi się odkupić od pewnej lakierowej maniaczki :)

Trochę informacji technicznych: jest to jasnoniebieskie (jaskrawe) linearne holo, które zostało naszpikowane multikolorowym micro glitterem. Lakier jest dosyć gęsty i jego aplikacja nie jest super gładka, ale i nie jakoś specjalnie trudna. Wysycha raczej szybko i ma lekko szorstkie wykończenie (jak to glitter) Nałożyłam na paznokcie dwie warstwy, a całość pokryłam topem Poshe. Nie był to do końca dobry pomysł, bo Poshe nie sprawdza się u mnie dobrze. Trochę bąbluje na lakierze i tak też było tym razem, aczkolwiek większego dramatu nie ma, bo na holografikach nie jest to aż tak bardzo widoczne.

Na zdjęciach niestety nie udało mi się uchwycić całego potencjału tego lakieru. MSMD jest naprawdę niesamowitym lakierem. Raz przygaszony i migoczący brokatem, a za chwilę jasny, rażący i holograficzny.








Niesamowite zdjęcia MSMD, znalazłam na stronie Cosmetic Sanctuary




Pozdrawiam, Polish Girl.

poniedziałek, 31 marca 2014

Cosmic fate

Witajcie :) Za oknem piękne słońce, a ja staram się nadrobić zaległości na blogu. Przyznaję, że lakier zmieniam na paznokciach co dwa dni, jednak nie mam tyle czasu, by aktualizować bloga i wstawiać notki tak często jakbym chciała.

Dziś prezentuję kolejny lakier holograficzny od Color Club ("Halo Hues") jaki mam szczęście posiadać. Jest to "Cosmic Fate", czyli mocne linearne holo w kolorze brzoskwiniowo miedzianym. Lakier jest idealny jeśli chodzi o krycie (jedna warstwa!) wytrzymałość (4 dni bez odprysków i ścierania się z końcówek) oraz aplikację i zmywanie. Zdjęcia robione jakiś czas temu, w dodatku przy sztucznym świetle, gdy dni były jeszcze deszczowe i pochmurne.





Pozdrawiam, Polish Girl.