Lakiery indie przyleciały do mnie z USA. Tym razem postanowiłam lepiej rozeznać się w temacie i zamówiłam kilka buteleczek od CrowsToes. Z tą marką będę miała do czynienia pierwszy raz, ale swatche oglądałam już dawno temu i miałam na ich kupno wielką ochotę.
Na pierwszy rzut dwa piękne duo/multichromy, które są bardzo rozchwytywane. O ile ten drugi, czyli Huginn & Muninn jest (odkąd weszła kolekcja) raczej cały czas dostępny, o tyle Indian Summer jest bardzo szybko rozchwytywany. Jak tylko się pojawi, to od razu znika. I ja się temu wcale nie dziwię.
Kolejne lakiery to dwa holosie + glitter. Tutaj przyznaję, że popełniłam błąd, bo obejrzałam swatche pojedynczo. Gdybym szukała jakiś porównań i zestawień, to bym zauważyła, że One Trick Pony i Black Widow prawie się od siebie nie różnią. Do BW dodano tylko trochę czerwonego mikro glitteru. Być może go sprzedam.
Kolejne indusy, to holosie od Colors By Llarowe. Lakiery z pierwszego zdjęcia kupiłam na stronie Llarowe, a te z drugiego, odkupiłam od pewnej szalonej lakieromaniaczki. Chanelastic - pozdrawiam!
A na koniec kilka OPI od Pani Basi (TANIE OPI) z kolekcji brazylijskiej:
Uff, i to by było na tyle. Teraz mam tylko problem: kiedy ja tymi wszystkimi lakierami pomaluję paznokcie? ;)
Pozdrawiam, Polish Girl.